Ocknęłam się. Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek. 18.40,
idealnie. Ściągnęłam słuchawki z uszu. Kto by pomyślał ,że death core może tak
człowieka uśpić. Zazwyczaj ludzie narzekają ,że jest zbyt głośny a mnie
uspokaja no i czasem usypia. Przynajmniej dzięki temu nie słyszę kłótni z góry.
Podniosłam się z materaca i podeszłam do niewypakowanych pudełek z ciuchami.
Ubrałam czarne spodnie i czerwoną bluzkę. Schowałam telefon do kieszeni i wyciągnęłam
spod schodów stare ukochane bordowe martensy. Wyszłam na górę i rozejrzałam
się. Uff ,pusto. Poszłam do kuchni i wzięłam jabłko. Zerknęłam jeszcze na
lodówkę , czy nie ma czasem jakiejś notki i wyszłam zamykając za sobą drzwi.
Założyłam słuchawki i włączyłam „Asking Alexandria - Killing You” . W międzyczasie zdążyłam zjeść jabłko i
wyrzuciłam ogryzek do śmietnika. 10 minut później byłam przed bramą do parku.
Spojrzałam na zegarek , 19.00 . Weszłam i poszłam przed siebie ku środkowi
parku. Nie miałam pojęcia gdzie mam się stawić , ale rozważałam albo środek
albo gdzieś na końcu w jakiejś ciemniejszej alejce. Ściągnęłam słuchawki i
schowałam.
- Hej – odwróciłam się i zobaczyłam Caroline
-Hej – odpowiedziałam – a gdzie reszta „gangu” ?
-Tam – zaśmiała się i wskazała na grupkę osób
- Mało was – stwierdziłam
-Wiem , dlatego potrzebujemy świeżej krwi – wyszczerzyła się
i poszłyśmy do nich
- Czyli jedna taka grupka przeciwko tamtym dziwkom ?
-Nie , takich grupek jest sporo , ale nie chcą się łączyć w
jedno – wzruszyła ramionami
Podeszłyśmy – To jest Katherine
Grupa liczyła 10 osób no dodając mnie i Caroline. Była
jeszcze jedna dziewczyna , poza tym sami faceci.
- A to mój starszy rok brat Damien – skończyła przedstawiać
-Siemka – przywitał się
- Hej , czy czeka mnie jakaś inicjacja czy coś ? – spytałam
- Musisz przyrzec lojalność i podpisać zasady krwią –
powiedziała Alison
- Jak cyrograf ?
-Coś w ten deseń – Damien wzruszył ramionami
-Ok. dawaj te zasady i nóż
Spojrzeli na mnie zdziwieni.
-No co ? Na co mam czekać ? Chce mieć to z głowy
Alison dała mi kartkę z zasadami , na dole były odciski
palców członków grupy odbite w krwi. Przeczytałam zasady , były normalne typu :
„Broń szacunku
członków grupy”
„Nie kłam , to zawsze
wyjdzie na jaw”
„Jeśli ,ktoś z grupy
zostanie pobity , masz obowiązek dołożyć sprawcy”
Wzięłam scyzoryk Damiena i przecięłam skórę na nadgarstku.
Wzięłam trochę krwi na palec i odbiłam odcisk u dołu kartki.
-Coś jeszcze ? – spytałam wycierając resztki krwi- może chodzenie
po rozżarzonych węglach ?
-Nie konieczne – Caroline
-A szkoda , pochodziłabym sobie – zaśmiałam się
-Jesteś masochistką ? – spytał jeden z chłopaków
-Sadystką też – uśmiechnęłam się
-Dobrze wiedzieć –zaśmiał się
Zaczęliśmy rozmawiać o muzyce itp. Usłyszałam szelest i
spojrzałam w bok. Przyjrzałam się staremu drzewu i zauważyłam za nim jakąś osobę.
Po chwili zauważyłam szczegóły , był to chłopak z kolczykiem w wardze. Zauważył mnie i schował
się za drzewem. Przewróciłam oczami . Faceci to dziwny gatunek.
-Podobno podpadłaś księżniczce – powiedział Mark , ten od
masochistki
- Oi tam , tylko ją wkurzyłam nie dając jej torturować
jakiejś laski – wzruszyłam ramionami
- Uhu będzie walka – zatarł ręce
-Uważaj na plastik – Alison wystawiła mu język
- Ktoś ma pomysły na jutro ? – spytała Caroline
- Tak , zrobimy grafiti – zaproponował Damien a wszyscy się
zgodzili
- Czyli o 20 , tam gdzie zawsze
Odchrząknęłam .
-Oh..Ktoś cię zaprowadzi – dodała
Rozeszliśmy się. Skierowałam się do wyjścia z parku, dogonił
mnie Mark.
-Odprowadzę cię , mieszkam niedaleko
- Ok. – zgodziłam się
-Więc… dlaczego się przepisałaś ?
-Oficjalna wersja to przeprowadzka związana z nową pracą
ojca
-A prawdziwa ?
-Nabroiłam w szkole , no w kilku…
-Kilku ? – uniósł brew rozbawiony
-Ok..wszystkich w jakich byłam
-Ostro. Skąd jesteś ? Na pewno nie z okolicy , masz
nietypowe imie
-Moja rodzina pochodzi z Bułgarii
-Ooo , naucz mnie przeklinać po bułgarsku – zaśmiał się
-Może kiedyś
Znowu
usłyszałam szelest, odwróciłam się. Ku nam biegł wielki pies, z jego pyska
wyciekała ślina a oczy miał czerwone. Skoczył na Marka. Szybko rozejrzałam się za czymś twardym, żeby
go strącić. Akurat dziś nie wzięłam scyzoryka , który zawsze nosze. Znalazłam
gałąź i z całych sił walnęłam w bestie. Zawył i odwrócił ku mnie łep. Zszedł z
chłopaka i ruszył w moją strone.
-Uciekaj ! –
krzyknął Mark trzymając się za zranioną przez pazury psa rękę
-Nie – walnęłam psa znowu
Bez reakcji. Usłyszałam strzał , a pies zawył i spadł. Kilka
sekund później zamienił się w pył.
-da fuq ? – zdziwiłam się
Pewnie się przewidziałam. Potrząsnęłam głową i wyrzuciłam
patyk. Podeszłam do chłopaka i podałam mu rękę. Wstał i otrzepał się zdrową
ręką.
-Jesteś cały ?
-Tak , no poza ręką
-Jedź do szpitala – powiedziałam
-Moja mama jest lekarką , załatwi to – uśmiechnął się słabo-
Chodźmy
Poszliśmy do domów. Zeszłam do siebie. Poszłam pod prysznic
,a później rzuciłam się na materac. Rozmyślając o tym co się wydarzyło
zasnęłam.
_____________________________
Dużo linków dałam...zapomniałam ostatnio pokazać wam Caroline xd
Mam nadzieje,że nie zawaliłam :c
Dziękuje Magdzie za ten śliczny nagłówek <3
Dziękuje Magdzie za ten śliczny nagłówek <3
Awww mówiłam, że uwielbia jak piszesz XD Zajebisty :3
OdpowiedzUsuńWow kochanie pisz dalej <3
OdpowiedzUsuńTo jest tak ciekawe , jak jsajhahjbfjhbsdhjfjdsbhdbsh ! No normalnie uwielbiam :)
weny życzę i czekam na nexta :* !
Świetny ! Czekam na następny :3
OdpowiedzUsuńA o nagłówku to nikt nie wspomni...
OdpowiedzUsuńOna mnie zadziwia... Pies zamienił się w pył i nic...